|
Od wielu tygodni, na zaproszenie prof. Dariusza Zarzeckiego, zajmuję się wraz z grupą ekspertów i analityków diagnozą społeczno-gospodarczą, stanowiącą część wielomiesięcznego, ambitnego i trudnego projektu „Aktualizacja Strategii”. Powierzono mi (i dr. Ireneuszowi Jaźwińskiemu) głównie diagnozę w sferze społecznej, na którą składa się sześć obszarów: bezpieczeństwo publiczne, pomoc społeczna i ochrona zdrowie, edukacja i wychowanie, sport i rekreacja, kultura i sztuka, warunki życia i pracy wraz z demografią. Sfera społeczna zapewne nieprzypadkowo i nie tylko symbolicznie umieszczona jest na pierwszym planie, poprzedza sferę gospodarczą i przestrzenną. Ostatecznie najważniejszy jest Człowiek (każdy Człowiek!), w tym wypadku każdy Szczecinianin.
W sześciu debatach panelowych, wraz z zaproszonymi ekspertami, autorami tzw. metaplanów, zastanawialiśmy się, jak to zrobić, aby każdy mieszkaniec Szczecina – naszej małej Ojczyzny – był coraz bardziej bezpieczny, zdrowy, nowocześnie i ustawicznie edukowany, sprawny fizycznie, bogacący się duchowo dzięki obcowaniu z kulturą i sztuką, zadowolony z warunków życia w swoim mieście, mający dobrą pracę (u innych lub u siebie). Tylko tyle czy aż tyle? Jak z tego stworzyć „mapę rozwoju” Szczecina, jak określić cele stosownie do schematu SMART (ściśle określone, mierzalne, uzgodnione, realistyczne, określone w czasie). I co zrobić, żeby w dającej się przewidzieć perspektywie przestać być „Wschodem Zachodu”?
Miasto to system Najważniejszym pytaniem w naukach ekonomicznych jest kwestia, dlaczego jedne narody (państwa, regiony, miasta, przedsiębiorstwa, gospodarstwa domowe) są bogate, a inne biedne. Innymi słowy, chodzi o to, jak osiągnąć trwały, zrównoważony wzrost, który prowadziłby do dobrobytu społeczno-ekonomicznego, a co najmniej do zmniejszenia skali tzw. wykluczenia. Maksymalizacja wzrostu PKB nie jest celem rozwoju, lecz jedynie głównym miernikiem rozwoju. Nieprzypadkowo nie od dziś trwają poszukiwania alternatywnego wobec PKB wskaźnika rozwoju. Jedną z propozycji jest tzw. Human Development Index obejmujący trzy komponenty: długość życia, poziom edukacji oraz dochód na jednego mieszkańca skorygowany o lokalne koszty życia. Inną miarą jest tzw. wskaźnik dobrobytu ekonomicznego netto (Measure of Net Economic Welfare) , uwzględniający m.in. czas wolny, produkcję nie rejestrowaną, infrastrukturę publiczną i prywatne dobra trwałego użytku, zanieczyszczenie środowiska, wydatki na obronę narodową i na dojazdy do pracy. W tym kontekście w pełni uprawniona jest konstatacja, że społeczeństwo (również społeczność wielkiego miasta) jest systemem, a wszystkie zmienne są wzajemnie powiązane . W historii rozwoju wielu państw i miast w okresie minionych dziesięcioleci zdarzały się rozmaite błędy i ślepe uliczki. Rozwiązanie jednego problemu stwarzało wiele nowych. W latach dziewięćdziesiątych obywatele i władze samorządowe w wielu krajach zaczęły poszukiwać wskaźników umożliwiających określenie poziomu życia społeczeństwa i zredefiniowanie postępu. Gdy ekonomiści opracowują wskaźniki, koncentrują się na pieniądzach, gdy to samo czynią nieekonomiści – skupiają się na życiu. W centrum tego podejścia znajduje się myślenie długookresowe, priorytet dla problematyki ekologicznej i szeroko rozumianej jakości życia (z jakością usług publicznych włącznie).
Endo- i egzogeniczne wehikuły rozwoju Miasta, tak jak ludzie, produkty, przedsiębiorstwa, branże podlegają tzw. cyklom życia: powstają, rozwijają się, czasem zwijają, niekiedy upadają. W centrum wielu analiz znajduje się kwestia wyodrębnienia zbioru czynników determinujących rozwój wielkich miast. Chodzi w istocie o poszukiwanie swego rodzaju „lokomotyw”, „biegunów wzrostu”, „kół zamachowych” czy też „wehikułów” pobudzających rozwój, tzn. w ostatecznej instancji sprzyjających wzrostowi poziomu zamożności społeczności lokalnych. Nie ulega wątpliwości, że rozwój w ogóle, w tym i rozwój lokalny jest wypadkową wielu czynników różnej natury, jest przy tym złożonym procesem, a nie „lekkim, łatwym i przyjemnym” aktem. Każdorazowo wymaga on oczywiście tzw. woli politycznej, wiedzy, inteligencji i wyobraźni lokalnych liderów, z przedstawicielami lokalnego samorządu na czele. Wśród głównych czynników oddziałujących na perspektywy rozwojowe gospodarki lokalnej szczególną rolę odgrywają czynniki zewnętrzne (koniunktura na świecie, koniunktura w Polsce), ponadto czynniki natury politycznej (poziom rozwoju demokracji i jakość tzw. klasy politycznej) oraz społecznej (tendencje demograficzne, stosunek do norm prawnych i standardów etycznych). Specjalne znaczenie ma rozwój edukacji oraz nauki (odnotujmy, że Szczecin niedługo będzie miastem trzech uniwersytetów). W literaturze od dawna toczy się spór o relacje między czynnikami endogenicznymi (wewnątrzregionalnymi) a egzogenicznymi, zewnętrznymi wobec danego regionu (miasta). Są autorzy, którzy przywiązują szczególne znaczenie do czynników wewnętrznych, są i tacy, którzy źródeł sukcesu upatrują w uwarunkowaniach makro- i megaekonomicznych. Wszelka jednoznaczna, skrajna opinia byłaby tu zbyt ryzykowna. Na rozwój regionów i subregionów wielkich miast wpływają oczywiście obie grupy czynników jednocześnie, choć na ogół nie z dokładnie taką samą siłą. Wydaje się, że ogromną, przeważającą rolę w rozwoju odgrywa (odgrywać powinien?) wewnętrzny, tzn. własny wysiłek członków społeczności. Rozwój – jego poziom, tempo i struktura – jest bowiem zawsze rezultatem ludzkich talentów, wiedzy, zapobiegliwości, przedsiębiorczości, inicjatywy i własnego wysiłku na rzecz poziomu życia. Społeczeństwa (i społeczności lokalne) mało mobilne intelektualnie, gospodarczo bierne, źle zorganizowane, godzące się na dotychczasowy standard materialny, na ogół nie osiągają wysokiego poziomu zamożności. Powyższa teza nie jest bynajmniej sprzeczna z przeświadczeniem o również znaczącej roli czynników egzogenicznych, tak krajowych jak i zagranicznych. Roli tych czynników dla rozwoju wielkich miast nie sposób przecenić, co jest zresztą zgodne z „literą i duchem” fundamentalnej zasady subsydiarności. Wydaje się, że właśnie intensywne powiązania miasta z zagranicą mogą i powinny współcześnie odgrywać szczególną rolę jako czynnik w istotnym stopniu oddziałujący na rozwój. Dzieje się tak zwłaszcza wówczas, kiedy miasto rozporządza (i wykorzystuje) tzw. rentę geograficzną. Rozporządzanie przez poszczególny region, czy też subregion, rozmaitymi walorami (atutami, przewagami konkurencyjnymi) czyni go atrakcyjnym dla otoczenia, może też być podstawą wielokierunkowego i odbywającego się w wielu formach rozwoju powiązań z zagranicą (w przypadku Szczecina na zaakcentowanie zasługują związki z Berlinem). Otwartymi pozostają pytania o to, czy Szczecin dysponuje odpowiednim poziomem szeroko rozumianej atrakcyjności inwestycyjnej oraz rentą położenia z punktu widzenia strategii koncernów międzynarodowych, a także o to, jakie konkretne działania należałoby podjąć, aby pozyskiwać inwestorów zagranicznych. Na tle dotychczasowych doświadczeń trudno o łatwy optymizm. Tym bardziej intensywnie należy zabiegać o ulokowanie w Szczecinie kolejnych centrów usługowych, które byłyby siłą rzeczy jednym z ważniejszych, nowych biegunów rozwoju. Potencjalnych nowych biegunów może być oczywiście więcej, zwłaszcza jeśli uwzględnić obecność Polski w strukturach Unii Europejskiej. Ewentualne uruchomienie nowych biegunów zależy od zintegrowanej aktywności wszystkich instytucji i ośrodków współodpowiedzialnych za rozwój: władz samorządowych i rządowych, przedsiębiorców i menedżerów, instytucji bankowo-finansowych, instytucji naukowych i edukacyjnych, organizacji pozarządowych, mass mediów oraz samych mieszkańców. Użycie terminu „zintegrowana aktywność” nie jest przypadkowe, w dotychczasowej praktyce zbyt wiele jest przykładów potwierdzających opinię o istnieniu swego rodzaju „syndromu dekompozycji”.
„Złote zasady” konkurencyjności Konkurencyjność (kraju, również wielkiego miasta), czyli w istocie zdolność do skutecznego rywalizowania, jest zjawiskiem o wielu wymiarach, głównie ekonomicznych, społecznych i politycznych. Utrzymanie danego poziomu konkurencyjności lub jej podwyższenie – według propozycji World Competitiveness Yearbook - zależy głównie od przestrzegania dziesięciu „złotych zasad” konkurencyjności (The Ten Golden Rules of Competitiveness): 1) Zapewnienie stabilnej i odpornej na wstrząsy struktury makroekonomicznej (zdyscyplinowany reżim finansów publicznych; niski udział wydatków rządowych; niskie obciążenia podatkowe; spójna i wiarygodna polityka monetarna i kursowa; najbardziej korzystna alokacja zasobów poprzez mechanizm cenowy); 2) Stworzenie odpowiedniego i przewidywalnego środowiska prawnego; 3) Odpowiednie usadowienie usług infrastrukturalnych; 4) Promowanie inwestycji w kapitał ludzki poprzez edukację; 5) Wspieranie innowacyjności, badań i rozwoju; 6) Wysoka jakość, szybkość, efektywność, transparentność administracji publicznej; 7) Zrównoważenie poziomów płac, produktywności i podatków; 8) Wspieranie wysiłków na rzecz spójności społecznej; 9) Aktywne wykorzystywanie możliwości rynkowych; 10) Pobudzanie atrakcyjności inwestycyjnej i przyciąganie zagranicznych inwestycji bezpośrednich. W tym miejscu warto również przywołać znamienną listę tzw. 10 „szwedzkich przykazań”, wynikających z reformatorskich doświadczeń premiera G. Perssona: 1) Warunkiem wzrostu jest zdrowie finansów publicznych (również finansów municypalnych - uzup. SF); 2) Zadłużony naród nie jest wolny, jest bowiem zakładnikiem rynków finansowych; 3) Ktoś musi wziąć na siebie rolę przywódcy; 4) Trzeba wyznaczyć cele i trzymać się ich; 5) Trzeba zaprojektować reformy jako pakiet i równo rozłożyć ich ciężar; 6) Wydatki na usługi sektora budżetowego, takie jak edukacja, powinny mieć pierwszeństwo przed świadczeniami; 7) Nie należy zostawiać problemów do rozstrzygnięcia jedynie władzom lokalnym; 8) Trzeba otwarcie mówić ludziom o tym, że restrukturyzacja będzie bolesna; 9) Trzeba być szczerym także w prognozach dla rynków finansowych; 10) Należy trzymać się planu wynikającego ze strategii. Z przeglądu obu list wynika, że praktycznie w każdym przypadku warunkiem spełnienia poszczególnych zasad („przykazań”) jest dysponowanie przez dany kraj, region lub subregion ( wielkie miasto) odpowiednimi zasobami kapitału naturalnego, rzeczowego, finansowego, ludzkiego i społecznego.
Potencjalne scenariusze rozwoju gospodarki miasta Nie ulega wątpliwości, że w polskiej (w tym i szczecińskiej) sytuacji u progu drugiej dekady XXI wieku pożądana byłaby postawa antycypacyjna. Jedyne co mogłoby być gorsze od otwarcia gospodarki krajowej na świat, byłoby nie otwarcie jej; warto tu przywołać, skądinąd niezbyt finezyjną, formułę „lepiej być in, niż out”. Za racjonalną można uznać opinię, że nie eksploatacja krajów zacofanych przez rozwinięte jest podstawową przyczyną ubóstwa pierwszych i bogactwa drugich, lecz o ekonomicznym wzroście i rozwoju rozstrzyga kultura, twórcze możliwości człowieka, które są jej wytworem. Od typu kultury zależy, czy jednostki będą twórcze, pracowite, zdyscyplinowane i gotowe do współpracy, czy raczej będą bierne, chaotyczne i nieufne. Na marginesie: wydaje się, że średnio rzecz biorąc Szczecinianie A.D. 2009 mają się lepiej niż miasto Szczecin (warto pamiętać, że na rzeczywisty poziom zamożności mieszkańców Szczecina wpływ mają przekazy emigrantów i pracowników sezonowych, a także tzw. gospodarka nieformalna). Miasto Szczecin, z obecnej perspektywy, uznać można za miasto o drzemiącym potencjale, powoli „budzące się z letargu”, które w ostatnim czasie podjęło wysiłki na rzecz „ucieczki do przodu”. Potencjalnie w rachubę wchodzą trzy scenariusze rozwoju gospodarczego Szczecina do 2025 roku: scenariusz szybkiego rozwoju (ekspansja, rozkwit), scenariusz umiarkowanego rozwoju, scenariusz stagnacji. Realizacja poszczególnego z nich zależeć będzie bez wątpienia od uwarunkowań zewnętrznych, ale i od lokalnej polityki gospodarczej. Na tę ostatnią – inspirujący i pragmatyczny – wpływ będzie mieć „Zaktualizowana Strategia”. To nie będzie „cegła na półkę”. Na to szkoda byłoby naszego wspólnego czasu. A ten jest dobrem rzadkim.
Konkluzja Formułując diagnozę, prognozę oraz strategię rozwoju Miasta Szczecin (do niedawna przemysłowego, obecnie próbującego zorientować się trwale na sektor usług) należy uwzględnić następujące spostrzeżenia: 1. przeszłość jest ważna, ale zdecydowanie ważniejsza jest przyszłość; 2. przewidywanie jest współcześnie wyjątkowo złożone, żyjemy bowiem w czasach wysokiego poziomu niepewności i ryzyka; 3. jako miasto jesteśmy tylko częścią większej całości, na bieg wielu zdarzeń nie mamy bezpośredniego wpływu; 4. u źródeł obecnego stanu gospodarki Szczecina znajduje się wiele różnych przyczyn: obiektywnych i subiektywnych, egzogenicznych i endogenicznych, ekonomicznych i pozaekonomicznych, strukturalnych i koniunkturalnych, „twardych” i „miękkich”; 5. ogromną rolę w rozwoju gospodarczym miasta powinny i mogą odegrać elity oraz lokalni liderzy; 6. w mieście mieliśmy wielokrotnie do czynienia z zaniechaniami, skłóceniem środowisk, dekompozycją, atomizacją, dezintegracją, partykularyzmami (mieszkam w Szczecinie ponad 40 lat, mógłbym więc przytoczyć sporo przykładów z różnych sfer i obszarów); 7. przyszłość miasta (i całego Szczecińskiego Obszaru Metropolitalnego) zależy głównie od kondycji gospodarki, ale też od stanu i stylu polityki, poziomu rozwoju edukacji, nauki, szeroko rozumianej kultury, a także od mediów; 8. nie istnieje panaceum na szybki (natychmiastowy) rozkwit miasta, potrzebny jest natomiast długotrwały, systematyczny, inteligentny wysiłek; 9. ogromną rolę w rozwoju miasta odgrywa i odgrywać będzie tzw. kapitał ludzki oraz społeczny (kulturowy), potrzebne jest więc pobudzanie pozytywnego myślenia i wiary w sens pracy na rzecz miasta (powinniśmy zahamować zjawisko ucieczki absolwentów z miasta); 10. niezbędny jest „consensus szczeciński” – mobilizacja wszystkich sił i ośrodków na rzecz rozwoju Szczecina. Zrozumiałe jest, że roli rozwoju gospodarki dla rozwoju w szerokim tego słowa znaczeniu nie sposób przecenić, podobnie jak nie sposób przecenić roli i szczególnej odpowiedzialności lokalnych polityków i elit za kreowanie wizerunku Miasta Szczecin jako potencjalnie jednego z czołowych polskich biegunów wzrostu i rozwoju gospodarczego, nowoczesnej metropolii otwartej na świat, przyjaznej dla Mieszkańców (z przedsiębiorcami i studentami włącznie) oraz Gości – z inwestorami, studentami i turystami na czele. Trzeba być świadomym, że nie ma odpowiedzi ostatecznych, nikt nie ma „monopolu na mądrość”, patentu na nieomylność, „cudownej broni” na rozwój miasta i jego „ucieczkę do przodu”.
Prof. zw. dr hab. STANISŁAW FLEJTERSKI – ekspert Zespołu Ekspercko-Redakcyjnego odpowiedzialny za sferę społeczną w projekcie „Aktualizacja Strategii Rozwoju Szczecina 2025”.
|